Drogi Czytelniku, ten blog będzie o mnie i mojej rodzinie, czyli mojej żonie i moim maleńkim synku. O pierwszych dniach razem. Jeśli mi się spodoba pisanie, to może dni zamienią się w miesiące...
wtorek, 28 lutego 2006
Urodzinowy prezent
Dziś mam urodziny:) i wczoraj Marcin zapytał mnie co bym chciała? W pierwszym, spontanicznym odruchu odpowiedziałam, że marzę żeby się wyspać... I co na to Gucio? Nasz synek dziś obudził się w nocy raz na 15 minut -- najadł się i zasnął.
Nie pozostaje mi nic innego niż pięknie mu podziekować:) Dziękuję. Mama.
poniedziałek, 27 lutego 2006
Najpiękniejszy Ziemianin 2006 - Plebiscyt
Po plebiscycie na Najpiekniejszego Polaka 2006, w którym Gustaw, uzyskując 100% Waszych głosów, zmiażdżył swoich rywali, przyszła pora na coś poważniejszego. Tym razem konkurencja jest większa i na pozimie światowym. Proszę Was, Drodzy Czytelnicy, o udział w plebiscycie na Najpiękniejszego Ziemianina 2006.

Niezależne Jury wybrało do finału Leonarda DiCaprio, Georga Clooneya, Gustawa Gałązkę, Toma Cruise'a i Chucka Norrisa. Do Ciebie, Drogi Czytelniku, należy teraz wybór właściwego kandydata.
niedziela, 26 lutego 2006
"Wyprawy"
Z Gutkiem daje się funkcjonować społecznie. W sobotę pojechaliśmy sobie samochodem na miasto. Bylismy ponad trzy godziny poza domem a Gutek spał, spał i spał. Odwiedziliśmy dwa punkty z tanią książką na ulicy Koszykowej a potem pojechaliśmy do baru Green Way na Kruczej. Tam, mimo że bar jest wegetariański i z tzw. zdrową żywnością, okazało się, że Kasia, jako karmiąca matka, ma bardzo mały wybór  dań. Odpadły wszystkie  potrawy z  cebulą, groszkiem, kapustą itp. produktami powodującymi wzdęcia. Odpadły też potrawy smażone. W efekcie Kasia zjadła kaszę gryczaną oraz surówki z  marchewki i buraczków. Muszę przyznać, że karmiącym kobietom mogę tylko współczuć, bo ani sobie nie popiją ani nie pojedzą....
Dziś była kolejna wyprawa. Tym razem 'załatwialiśmy' sprawy duchowe.  Po raz pierwszy byliśmy we trójkę w  kościele. No a skoro po raz pierwszy , to wybraliśmy kościół szczególny  - kościół w Lasku Bielańskim. To tam braliśmy ślub. Jak zwykle Gutek zasnął w samochodzie, ale gdy zaczęła się msza, obudził się i był zadowolony. Wpatrywał się we mnie i uśmiechał. Dopiero kazanie go pod koniec znużyło i zaczął marudzić. Musiałem z nim wyjść na dwór, gdzie po 5 minutach znowu zasnął. Wróciliśmy na mszę a po niej obejżeliśmy w kościelnych podziemiach wystawę obrazów
Andrzeja Fogtta. Bardzo Ci, Drogi Czytelkniku, polecam i msze w lasku bielańskim [wspaniałe kazania ks. Drozdowicza, na których Gutek się nie poznał] i wystawę. Potem jeszcze wpadliśmy w odwiedziny do rodziny, ale to już takie nasze prywatne sprawy, o których nie będę pisał. I tym razem nie było nas poza domem ponad trzy godziny. Gutek daje żyć :-)
20:50, rodzacy_tata , Codzienności
Link Komentarze (5) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 17